Tajemnicze stworzenie nie było jednak samo. Z pobliskich krzaków wyskoczyło ich jeszcze kilkanaście. Kiedy zobaczyłem co się dzieje postanowiłem dołączyć do walki. Nie miałem ochoty oglądać krwi kogoś z nowo poznanych wilków. Byłem pod wrażeniem widząc, jak Yukio dobrze daje sobie radę z tymi bestiami. Nie wiedziałem co to jest, ale postanowiłem odgonić to diabelstwo czymś silnym. Tylko jak ja to miałem zrobić bez zranienia walczącego basiora?
- Yukio! Dasz sobie radę z tym jednym!? Ja zajmę się odgonieniem reszty tego czegoś! - krzyknąłem.
- Jasne! To dla mnie pikuś, ty się pobaw z tamtymi a ja tutaj zatańczę z tą panią! - odpowiedział mi żartobliwie nieprzerwanie atakując tajemniczą bestię.
Oddzieliłem Yukio od reszty potworów za pomocą Snow Wall i przymierzyłem się do zaatakowania reszty. Wziąłem do pyska trochę śniegu i zacząłem pospiesznie go żuć. Kiedy nabrał odpowiedniej formy wyplułem go, ale zamiast śniegu była to lodowa rzeźba smoka. Dookoła niej zaczął zbierać się śnieg, który w krótkim czasie stworzył z rzeźby żywą, 4-metrową istotę. Część stworzeń uciekła, a te bardziej ranne postanowiły się bronić. Byłem jednak szybszy.
- Combat Dragon! - krzyknąłem, po czym smok odleciał w górę a następnie z całym impetem opadł w dół dobijając ranne bestie.
Nagle zza ściany wyszedł Yukio.
- No nieźle. Ładny tu bałagan.
- Nic Ci się nie stało?
- Nieeee, to tylko zadrapania. Udało mi się udusić jedno z tych diabelstw.
- Co to było?
- Nie wiem. Trzeba by było popytać w watasze albo wziąć jednego z tych martwiaków i poszukać czegoś o nim.
- Dobra, to ja wezmę... chwila...
Ku naszemu zdumieniu wszystkie bestie znikły, nawet te ranne.
- Co to kurcze było? - spytał Yukio.
- Mnie pytasz? To wygląda jakby...
- Ktoś używał magię mroku... Tylko kto...
- Trzeba to sprawdzić. - stwierdziłem po chwili zastanowienia.
<Yukio? Chyba troszkę przesadziłam xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz